Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 listopada 2015
Od Jeff'a cd Amanelli
Poszedłem po cichu za nią, kiedy ta nagle zemdlała. Jej kolor sierści zmienił się na karą. A to ciekawe.
- Ktoś tu się za bardzo zezłościł. - powiedziałem. Podszedłem do niej. Założyłem sobie wiotkie ciało klaczy na grzbiet i poszedłem do swojej jaskini. Słyszałem i czułem jak bije jej serce. W sumie nie wiem dlaczego to zrobiłem. Zostawiłem ja w jaskini i wyszedłem. Zmieniłem się w człowieka i usiadłem na jednej
- Cco się stało? - usłyszałem głos budzącej się klaczy.
- Witamy w piekle. - parsknąłem odwracając głowę w jej stronę.
< Amanella? >
Od Jeff'a cd Amanelli
- Jeff, koń rasy Killer. - powiedziałem nie przestając jej okrążać. Wiedziałem już mniej więcej co mogła by zrobić. jednak po chwili odechciało mi się chodzić. Dołączenie do stada było by czymś ciekawym, a może i by była jakaś rola dla mnie.
- A może dołączysz do stada. - zaproponowała klacz.
- Ewentualnie. - powiedziałem nie pokazując, że podoba mi się ten pomysł.
< Amanella? >
Od Jeff'a cd Amanelli
- Ty tak serio. Pytasz mnie, dlaczego go zabiłem. - mówiłem nieprzestająca się śmiać. Klacz spojrzała na mnie gniewnie, jednak nie wiedziała co się dzieje. Spojrzałem jej prosto w oczy i się do niej zbliżyłem. Nie czułem przed nią strachu, przed nikim go nie czułem.
- Dla mnie zabijanie, to czysta przyjemność. Dlatego go zabiłem. - powiedziałem powoli, akcentując każde słowo pokolei.
< Amanella? >
Od Jeff'a cd Amanelli
Spojrzałem na klacz. Jej stanowczość była słodka, aż nie chciało się jej zabijać.
- Miałem nadzieje, że będzie tu ciekawiej. - powiedziałem z uśmiechem na pysku. - jednak się pomyliłem.
- Co ma znaczyć ciekawiej? - spytała. Jednak w jej głosie nie było już tej stanowczości co wcześniej.
- Dopiero od 3 dni wpadła mi zabawa w ręce. - odpowiedziałem tajemniczo. Klacz odrobinę się cofnęła, jednak jej serce było dziwnie spokojnie.
< Amanella/ >
Od Jeff'a
Chodziłem po ciemnym lesie już dobre kilka dni. Nie spotkałem nikogo i zaczynało mnie to smuci. Nie miałem co robić. Spojrzałem w niebo i westchnąłem. Była noc.
- Dobra czas się przejść. - powiedziałem sam do siebie. Nagle usłyszałem wyjące wilki. Szybko poszedłem w tamtą stronę i zauważyłem klacz otoczoną przez zgraje warczących psów. Wpatrywałem się tak w nich puki jeden z wilków mnie nie wywęszył. Stałem w postaci człowieka, ze sowim rozciętym uśmiechem. W oczach wilka widać było strach i większość z nich uciekła za nim. jednej jednak został przy klaczy. Jednak zmienił swoją ofiarę i obrócił się w moją stronę. Spojrzałem w jego oczy i wbiłem mu nóż w brzuch.
- Go to sleep. - powiedziałem cicho przecinając wilkowi tętnice.
< Klaczo? >
- Dobra czas się przejść. - powiedziałem sam do siebie. Nagle usłyszałem wyjące wilki. Szybko poszedłem w tamtą stronę i zauważyłem klacz otoczoną przez zgraje warczących psów. Wpatrywałem się tak w nich puki jeden z wilków mnie nie wywęszył. Stałem w postaci człowieka, ze sowim rozciętym uśmiechem. W oczach wilka widać było strach i większość z nich uciekła za nim. jednej jednak został przy klaczy. Jednak zmienił swoją ofiarę i obrócił się w moją stronę. Spojrzałem w jego oczy i wbiłem mu nóż w brzuch.
- Go to sleep. - powiedziałem cicho przecinając wilkowi tętnice.
< Klaczo? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)